Już za kilka dni kończą się wakacje... Pomyślicie pewnie, że oszalałam, ale się z tego cieszę. Mój syn w czwartek wraca do przedszkola, a ja w końcu będę mogła usiąść do maszyny :D Niestety zajmowanie się dwójką maluchów i równoczesne szycie zdecydowanie mi nie wychodzi i gdy szyjąc sobie krótkie spodenki okazało się, że uszyłam dwie lewe nogawki - brawo ja ;) - skapitulowałam.
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
środa, 27 lipca 2016
Spodenki dla małej kropeczki
Dziś krótko bo i projekt był "krótki". W ramach kolejnej lekcji szycia na nowym sprzęcie, w krótkim czasie, powstały krótkie spodenki w rozmiarze 68 ;)
czwartek, 21 lipca 2016
Kombinowane spodenki w koty
Starsze dziecko właśnie zasnęło, młodsze zabawia się na macie, a ja zastanawiałam się w co wsadzić ręce. Napisać posta, obejrzeć film, zrobić obiad czy usiąść do maszyny? Trudny wybór, tak więc jestem i piszę ;)
Przez ostatnie 3 dni uczyłam się i testowałam nową maszynę, niestety głównie wieczorami jak dzieciaki zostały posłane do łóżek. Bałam się do niej zabrać po niektórych komentarzach znalezionych w sieci. Jak się okazało niepotrzebnie. Sprzęt umiejscowiłam na biurku, odpaliłam komputer (niestety instrukcja znajduje się na płytce) i po dwóch godzinach zrobiłam pierwszy próbny szew :P
sobota, 16 lipca 2016
Kartki okolicznościowe
Zdarzyło Wam się kiedyś spędzić długie minuty przed regałem z kartkami okolicznościowymi? Mi tak i zaczęło mnie to denerwować. Stwierdziłam, że czas poświęcony na poszukiwania tej idealnej mogę spędzić w domu i wykorzystać na zrobienie takiej kartki własnoręcznie. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że będzie mi się ona podobała graficznie, tekst życzeń będzie taki jak chcę, a dodatkowo będzie to jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna pamiątka. Sezon na śluby, rocznice i inne uroczystości trwa, może zatem podsunę Wam jakiś pomysł.
piątek, 15 lipca 2016
Moi nowi pomocnicy do szycia
Nadszedł dzień, o którym marzyłam od kilku miesięcy. Choć babciny Łucznik nadal daje radę postanowiłam kupić nową maszynę.
Stary "brylancik" posiada bowiem tylko 2 ściegi (prosty i zyg zag) przez
co wykańczanie uszytków odzieżowych mnie nie satysfakcjonowało. Jakiś czas temu oczarowała mnie maszyna Łucznika - Laura 555, która wg opisów posiada funkcje mojego brylancika (regulacja długości i szerokości ściegu, 3 pozycje igły, regulacja docisku stopki) oraz kilka innych rozwiązań, których mi brakowało w starej maszynie (35 ściegów, w tym overlockowe, wolne ramię czy możliwość użycia podwójnej igły).
czwartek, 23 czerwca 2016
Przytulaśne słoniki
Ledwo zaczęłam, a już nie mam kiedy prowadzić bloga :( Wraz z długimi, ciepłymi dniami zabrakło czasu na szycie gdyż staram się spędzać go więcej na dworze z dziećmi. Ostatnio jednak nadarzyła się okazja aby uszyć coś na szybko. Mam wolną chwilkę, więc dzielę się tym z Wami.
Nie lubię szyć z tkaniny Minky, a szyć z niej dwustronnie to dla mnie koszmar. Rozjeżdża się to, marszczy, rozciąga itd. Ale cóż począć gdy rzeczy z niego uszyte są takie śliczne i przytulaśne? Zagryźć zęby i szyć :D W ten sposób powstały dwie trąbalskie przytulanki.
poniedziałek, 9 maja 2016
Szycie - jak to się zaczęło?
Pochodzę z rodziny, w której robótki ręczne, do pewnego czasu, były na porządku dziennym. Dopóki babci dopisywało zdrowie robiła na drutach, szydełku, szyła na maszynie, wyszywała obrazki krzyżykami oraz serwetki i obrusy haftem richelieu. Podobnie było z moją mamą i jej siostrą, która jako jedyna do tej pory zajmuje się wszelakim rękodziełem.
Gdy byłam dzieckiem próbowałam swoich sił z drutami i szydełkiem jednak na tym się skończyło. Potem przez kilka lat bawiłam się haftem krzyżykowym. Niestety gdy pojawiły się na moim nosie okulary, a potem na świat przyszły dzieci, kanwa i muliny poszły w odstawkę. Okazjonalnie zdarzało mi się też siadać do maszyny (gdy chciałam uszyć sobie np. piórnik albo hamak dla fretek) jednak po wykonaniu zadania maszyna znikała na kilka kolejnych miesięcy, a nawet lat w szafie. Ale...
Gdy byłam dzieckiem próbowałam swoich sił z drutami i szydełkiem jednak na tym się skończyło. Potem przez kilka lat bawiłam się haftem krzyżykowym. Niestety gdy pojawiły się na moim nosie okulary, a potem na świat przyszły dzieci, kanwa i muliny poszły w odstawkę. Okazjonalnie zdarzało mi się też siadać do maszyny (gdy chciałam uszyć sobie np. piórnik albo hamak dla fretek) jednak po wykonaniu zadania maszyna znikała na kilka kolejnych miesięcy, a nawet lat w szafie. Ale...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
