czwartek, 3 sierpnia 2017

Wakacyjne szycie

Hej, w końcu mamy wakacje!!! 

Lato co prawda już na półmetku, ale nam właśnie zaczęły się urlopy i oficjalnie rozpoczynamy wakacje :D Z tej okazji chciałam nadrobić zaległości na blogu i zaprezentować nasze nowe letnie kreacje (bo to, że tu nie zaglądam nie znaczy, że nie szyję - wręcz przeciwnie).
Gdy w lipcu nadeszły ciepłe dni okazało się, że w garderobie dzieci brakuje krótkich spodenek. Przekopałam zatem "internety" i znalazłam wykrój, który zaczęłam przerabiać na wszelkie możliwe sposoby i to pewnie jeszcze nie koniec kombinacji.

Wersja z podwiniętymi nogawkami i sznurkiem w pasie


Nogawki wykończone mereżką, pas tylko ze ściągacza, ale chyba wciągnę gumkę bo nieco zsuwają się z pupy :(

Sznurek w pasie, mereżka jako wykończenie nogawek i...

... urocze serduszko na pupie. A do kompletu koszulka :D

Komplecik ananasowy, spodenki ze ściągaczem w pasie i na nogawkach.

Aneczka dodatkowo dorobiła się rampersa, bluzki "nietoperza" i dwóch sukienek :)


Delikatny, lekko rozciągliwy materiał i wzór "w morzu" idealnie pasują do letniego rampersa.
"Nietoperz" w bazgroły. Jeszcze nie próbowałam, ale wydaje mi się, że wzór sprawia, iż bluzka świetnie sprawdzi się podczas prac plastycznych ;)

Chochlik :D

Chochlik w sukience z przerobionego wykroju na rampersa, hehe.

Prosta sukienka "pillow dress" z tkaniny bawełnianej i kawałka wstążki wiązanej na ramieniu.
Kubuś dostał jeszcze długie spodnie z cienkiej dzianiny, ale Wam nie pokażę, bo zdążyły dorobić się plamy, która póki co ze mną wygrywa :(

No i wreszcie uszyłam coś dla siebie :D Moja garderoba powiększyła się o dwie bluzki i kombinezon na lato.

Jeśli chodzi o bluzki to postawiłam na prosty krój, szybkie w szyciu, wygodne w noszeniu.

Jersey z maszynami to bezwzględny "must have" dla osoby zakręconej na punkcie szycia :D :D :D


Luźna bluzka z wiskozy

A tu słonko się schowało i piękny pistacjowy kolor bluzki pokazało. 
No i wreszcie kombinowany kombinezon.


Z tym to było sporo zachodu. Wykrój znalazłam w zeszłorocznej Burdzie (5/2016), ale wtedy nie podjęłam się szycia. Teraz zaryzykowałam i musiałam trochę nad nim pogłówkować. Już na wstępie miałam problem, który rozmiar wybrać bo wg tabeli każdy wymiar mnie podlegał pod inny rozmiar wykroju, hehehe. Zdecydowałam się na rozmiar 40, ale nie dodałam zapasu na szwy, który wg redakcji powinien wynosić 1,5cm. Szybko pożałowałam ponieważ zapas ten potrzebny był także na podwinięcia materiału na dekolcie i pod pachami... Jednak z pomocą przyszła lamówka. Kolejny problem pojawił się gdy ubrałam kombinezon po uszyciu. Na plecach powinien wyglądać tak:


Zdjęcie pochodzi w magazynu Burda moda & styl 5/2016
U mnie tworzył się straszny worek, w związku z czym znów musiałam kombinować. Obcięłam ramiączka z tyłu, podszyłam gumkę, która zmarszczyła nadmiar materiału i jest ok.


Są nawet kieszenie
 

W planach miałam jeszcze uszycie kilku bezrękawników dla mnie i syna, ale póki co nie dałam rady... Mam nadzieję, że pochwalę się nimi wkrótce.

Do zobaczenia :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz